O mnie

kolo-300×300

Dzieciństwo, młodość i lata '80

Od urodzenia, w Dzień Matki 26 maja 1955 roku w Sopocie, przez całe życie mieszkam w Gdyni. Tutaj spędziłem dzieciństwo, czasy szkolne i studenckie, tu także poznałem i pokochałem swoją żonę Basię, z którą mamy dorosłego już syna. Dzieciństwo to wiele marzeń i czasu spędzanego nieopodal szkoły na Orłowskim molo, klifie i plaży. Z kolei w szkole średniej (II LO im. A. Mickiewicza w Gdyni) moją nową pasją stało się strzelectwo sportowe, uprawiane wyczynowo we Flocie Gdynia. Drobne sukcesy, min. tytuł Mistrza Wojska Polskiego juniorów w latach siedemdziesiątych i inne niezłe wyniki. Zdarzyło się nawet, zaproszenie na zgrupowanie kadry narodowej. Wstrząs wywołany zbrodnią w Grudniu 1970 roku, przesądził o wielu moich życiowych wyborach.  Po studiach na Wydziale Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej, w sierpniu 1981 roku rozpocząłem pracę w Biurze Konstrukcyjnym Stoczni, wówczas im. Komuny Paryskiej.  Wraz z podjęciem pracy podpisałem deklarację członkowską NSZZ „Solidarność”.  W czasie stanu wojennego zaangażowałem się aktywnie w działalność podziemnych struktur „Solidarności”, między innymi współredagując nielegalny biuletyn „Kadłub”. W tym trudnym okresie, kiedy PRL-owski reżim próbował zabić w Polakach nadzieję, podtrzymywały nas na duchu msze św. za Ojczyznę i Pielgrzymki Ludzi Pracy na Jasną Górę, zainicjowane przez ks. Jerzego Popiełuszkę, w których wielokrotnie uczestniczyłem.

Wolna Polska - początki transformacji ustrojowej - lata '90

Po Okrągłym Stole, moje życie zawodowe związałem z legalną już „Solidarnością. Najpierw zostałem przewodniczącym w Biurze Konstrukcyjnym, a zaraz potem Szefem Komisji Zakładowej Solidarności w Stoczni Gdynia. Wraz z wieloma wspaniałymi ludźmi poznanymi w stoczniowej „Solidarności” w 1990 roku musieliśmy stoczyć batalię z postkomunistyczną dyrekcją usiłującą oddać stocznię za bezcen w ręce norweskiego koncernu Kvaernera.  Następne lata, to poza krótkimi okresami stabilizacji, nieustanna walka o przetrwanie stoczni.  Budowaliśmy też państwo obywatelskie.  W 1992 roku z sukcesem otworzyliśmy w stoczni SKOK, późniejszą Kasę Stefczyka. Utworzyliśmy Fundację ochrony Zdrowia, która z dobrowolnych składek stoczniowców i innych darowizn wyposażyła Stoczniową Przychodnię Zdrowia w nowoczesną aparaturę medyczną.

 

Społeczny Komitet Budowy Pomników Ofiar Grudnia 1970 r w Gdyni.       Powstał na mocy Porozumień Sierpniowych. W Stanie Wojennym, po zdelegalizowani Komitetu, dostałem do streszczenia sprawozdanie z jego działalności w celu wydrukowania go w podziemnym biuletynie „Kadłub”.  Stawką było dobre imię Komitetu, dyskredytowanego przez komunistów z WRON-y.  To był mój pierwszy kontakt ze SKBPOG’70. Kilkanaście lat później, po Adamie Gotnerze, byłem przez wiele lat jego przewodniczącym. W grudniu 1980 roku, Komitet postawił Pomnik przy przystanku Gdynia Stocznia.  Wprowadzenie stanu wojennego w 1981 roku, uniemożliwiło rozstrzygnięcie konkursu i zbudowanie pomnika w miejsce drewnianego sosnowego Krzyża stojącego przy Urzędzie Miasta obok małego obelisku z napisem: Tu stanie Pomnik.  Zgromadzone wówczas pieniądze WRON zagrabił. Po roku 1989 bez pieniędzy i projektu powoli traciliśmy nadzieję w gronie Komitetu co do możliwości dotrzymania zobowiązania. Gdy sytuacja wydawała się beznadziejna, w czerwcu 1993 roku, jeden z nas, architekt Jan Necel naszkicował nam swoją ideę pomnika, którą jeszcze od lat siedemdziesiątych nosił w sercu.  Zleciliśmy wykonanie makiety, a kiedy na początku września zobaczyliśmy ją, dostaliśmy skrzydeł.  Rozpoczęliśmy budowę bez pieniędzy i skończyliśmy ją po trzech miesiącach także bez grosza – bez grosza długu. W 23 rocznicę zbrodni, 17 grudnia 1993 roku odbyła się uroczystość odsłonięcia Pomnika Ofiar Grudnia”70 w Gdyni przy Urzędzie Miasta. Plac, na którym stanął Pomnik, Rada Miasta realizując moją propozycję, nazwała Placem Wolności. Nie ustaliśmy w wysiłkach odzyskania, pochodzących ze społecznych zbiórek, pieniędzy Komitetu utraconych w stanie wojennym. Doprowadziliśmy sprawę do końca dopiero w 1997 roku. Po drodze konieczna była nowelizacja ustawy rewindykacyjnej.  Za odzyskane pieniądze zakupiliśmy tomokomputer do Szpitala Miejskiego w Gdyni oraz wyposażenie do hospicjum im. Św. Wawrzyńca na Oksywiu.  Zebrane przez społeczeństwo pieniądze, na uczczenie pamięci ofiar Zbrodni z Grudnia 1970r, wykorzystaliśmy na wzniesienie „pomników” ratujących ludziom zdrowie i życie. Do tego namawiał nas przez lata śp Ks. Prałat Hilary Jastak. Dla mnie, swoistym podsumowaniem tego rozdziału mojej aktywności był, przyznany mi w 2006 roku, przez Radę Miasta Gdynia Medal im. Eugeniusza Kwiatkowskiego „za wybitne zasługi dla Gdyni”.

Pierwsza dekada Polskiej transformacji ustrojowej, lata dziewięćdziesiąte XX wieku to dla mnie okres niesłychanej aktywności na polu społecznym i związkowym prowadzący do odejścia od zawodu inżyniera. Entuzjazm i nadzieje Polaków rozbudzone po Okrągłym Stole i kontraktowych wyborach

4 czerwca 1989 roku, szybko zastępowało uczucie zawodu i rozczarowania co do solidarnościowych elit, dogadanych i współrządzących Polską z komunistami. Polska nie tylko nie była liderem przemian, ale byliśmy ostatnim z krajów tzw. bloku wschodniego, w którym przeprowadzono całkowicie wolne wybory. Stało się to, dopiero w październiku 1991 roku. Tzw. reformie Balcerowicza, zamykaniu tysięcy zakładów pracy generującemu kilku milionowe bezrobocie, równolegle towarzyszył proces uwłaszczania się komunistycznej nomenklatury. Wśród pracowników, szeregowych członków Solidarności, narastało poczucie zdrady ideałów Sierpnia.

Wraz z przyjaciółmi z Solidarności nigdy nie opuszczaliśmy rąk, nawet w najczarniejszym okresie stanu wojennego. Nie opuściliśmy ich też w obliczu ogromnych problemów z początku lat dziewięćdziesiątych, nieustannie motywowani nadzieją zbudowania wolnej i sprawiedliwej Polski. W tym trudnym dla Polski okresie transformacji ustrojowej, coraz bardziej angażowałem się w działalność związkową. Przez kilka kadencji byłem Przewodniczącym Solidarności w Stoczni Gdynia. Zostałem Delegatem na II KZD NSZZ Solidarność i wszedłem do składu Prezydium Zjazdu, podobnie w kolejnych latach. W roku 1995 (po Tadeuszu Syryjczyku – 1981r i Jerzym Buzku 1981, 90 - 94) zostałem Przewodniczącym Prezydium KZD NSZZ Solidarność. Pełniłem tę funkcję na kolejnych 7 Zjazdach do 2001 roku. Od 1995 roku byłem członkiem Komisji Krajowej Solidarności. Z końcem 1997 roku, w czasach AWS, zostałem Wiceprzewodniczącym Komisji Krajowej, przy Marianie Krzaklewskim. W 2001 roku, miał miejsce epizod, kiedy odmówiłem przyjęcia mandatu poselskiego, na wakat po śmierci Franciszki Cegielskiej. Wybrałem lojalność wobec koleżanek i kolegów z Solidarności.

Pierwsza dekada XXI wieku - na czele Solidarności

Wybór na Funkcję Przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ Solidarność był dla mnie pełnym zaskoczeniem. Jadąc na Zjazd wyborczy nie miałem najmniejszego zamiaru kandydować do tej funkcji. Dopiero impas w „pierwszym rozdaniu” wyborów i namowa ze strony Szefów Regionów i Branż skłoniły mnie do wyrażenia zgody. Nie zdążyłem nawet zapytać żony.  Dowiedziała się o moim wyborze z TV, zanim zdążyłem zadzwonić. Doświadczenie zdobyte w okresie, gdy organizowałem pracę w Związku jako wiceprzewodniczący, a Marian Krzaklewski stał na czele AWS-u sprawiło, że objąłem obowiązki niejako z marszu. W Wolnej Polsce zmieniały się kolejne rządy, ale poza drobnymi przerwami, (Rząd Jana Olszewskiego i PiS 2005-07) realizowano liberalną politykę Balcerowicza, wyprzedawano majątek narodowy, a tania siła robocza to była nasza specjalność eksportowa.

Doniosłym wydarzeniem była 2,5 tysięczna pielgrzymka Solidarności do Rzymu w 2003 roku. Spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II i skierowane do nas, wspaniałe przemówienie określające cele i zadania dla związku do dzisiaj pozostaje aktualne. Nazwaliśmy je później testamentem jaki pozostawił nam Największy z Polaków, dzisiaj Święty JPII.

W 2005 roku, Solidarność udzieliła poparcia kandydującemu w wyborach Prezydenckich, dzisiaj Śp. Lechowi Kaczyńskiemu. Bardzo to doceniał. Komisja Krajowa była pierwszą grupą gości zaproszonych do Pałacu Prezydenckiego zaraz po zaprzysiężeniu. Potem nastąpił okres znakomitej współpracy i wielkiej przyjaźni z tym wybitnym Polakiem, prawdziwym Mężem Stanu.  Współpracy, tym cenniejszej, że trwającej w okresie, gdy rząd PO kontynuował liberalną, niesłychanie szkodliwą dla Polski politykę.

W piątą rocznicę śmierci Jana Pawła II w 2010 roku, Solidarność pojechała z pielgrzymką do Jego grobu. Ponieważ 2 kwietnia przypadał Wielki Piątek, wszelkie uroczystości przeniesiono o tydzień później. W sobotę 10 kwietnia rano, przed Bazyliką Św. Piotra, kiedy szliśmy na mszę, dotarła do nas straszna niewiarygodna wiadomość o Smoleńsku. Natychmiast zmieniliśmy intencje mszalne. W odległym Rzymie, w Bazylice Św. Piotra, niespełna 2 godz. po katastrofie 1.5 tys. Polaków modliło się w intencji Prezydenckiej pary i wszystkich ofiar tragedii. Wkrótce potem, na pogrzebie Lecha i Marii Kaczyńskich w Krakowie miałem honor wygłosić najważniejsze przemówienie w moim życiu. Oddałbym wszystko. żeby było niepotrzebne.

Jesienią 2010r., na wyborczym Krajowym Zjeździe Delegatów we Wrocławiu, nowym Przewodniczącym Komisji Krajowej Solidarności wybraliśmy Piotra Dudę. Skończył się ważny rozdział w moim życiu, ale rozpoczął nowy.

Po 2010 roku – okres parlamentarny

Latem 2011 roku Janek Pietrzak zaprosił mnie do składu Zarządu Jego Fundacji: Towarzystwa Patriotycznego Jana Pietrzaka – powołanej by wspierać sprawy, dzieła i ludzi dobrze życzących i służących Polsce.  Jestem dumny z tej przyjaźni i współpracy z artystą, który w latach PRL-u i później, zasłużył się dla Polskiej Wolności jak mało kto. Satyra i piosenka są potężną bronią.

Decyzja o kandydowaniu do Sejmu RP z listy PiS w wyborach jesienią 2011 roku z poparciem Komisji Krajowej i Regionu Gdańskiego Solidarności była dla mnie naturalną w tamtej sytuacji. Jednak bez pozycji, dobrego imienia i przyjaciół jakich „dorobiłem się” jako Przewodniczący Solidarności, nigdy nie odnalazłbym się w polityce.  Nadal szedłem drogą realizacji ideałów Sierpnia. Te cztery lata w opozycji w VII kadencji Sejmu (2011-15), bezpośrednie zderzenie się z hipokryzją i zakłamaniem liderów Platformy obnażone na szokujących, tak zwanych „taśmach prawdy” - to było bardzo trudne doświadczenie.

Dopiero zwycięstwo wyborcze Zjednoczonej Prawicy w 2015 roku, powołanie Rządu Dobrej Zmiany i realizacja programu, który jest współczesną wersją przesłań i postulatów Sierpnia stały się dla mnie źródłem ogromnej satysfakcji. Polska rzeczywistość zaczęła szybko zmieniać się w kierunku o jaki walczyła Solidarność od sierpnia 1980 roku. O takiej Polsce marzyli zabici w Grudniu 1970 roku na wybrzeżu. Realizujemy ich testament.

Dodatkowym polem mojej aktywności stała się, z chwilą, gdy zostałem powołany na jej Przewodniczącego w styczniu 2016 roku, Rada Ochrony Pracy przy Marszałku Sejmu. Misją ROP jest nadzór nad funkcjonowaniem Państwowej Inspekcji Pracy.

to top button